Trekking przez trzy kraje

Klasyczny pirenejski trekking z plecakiem i namiotem. Miałem osiem dni. Trasę mniej więcej poukładaną w głowie. Jak to zwykle bywa plan a realizacja troszkę się różnią. Tak czy owak kręciłem się w zaplanowanym rejonie. Po pierwsze rejon Pica de Estats. Po drugie zachodnia strona Andory.

Trasa przebiegła przez trzy kraje. Start w Arnisal w Andorze. Przejście na stronę hiszpańską. Zgodnie z planem przez Portella Baiau. Część hiszpańska troszkę niespójna. Lecz odwiedziłem miejsca w których dotąd nie byłem, jak Baborte. Chciałem się przebić do Francji nie tradycyjnymi ścieżkami. Lecz akurat pogoda nie była najlepsza. Po drugie na mapie wszystko ładnie wygląda. W rzeczywistości góry sięgają aż do nieba. Z plecakiem nie jest łatwo chodzić bocznymi ścieżkami. Lub poza ścieżkami. Tak więc przedostałem się szlakiem HRP. Po francuskiej stronie krótki odcinek w pięknych okolicach Soulcem. Powrót do Andory taż raczej tradycyjnie przez Port Rat. W panie było zamknąć pętelkę w Arnisal lecz zrobiło się tak potwornie gorąco, że odpuściłem podejście na ostatnią przełęcz i szedłem do Llorts.

W sumie wyszło około 70km i ponad 5000m w górę i tyle samo w dół. Nie za specjalnie się śpieszyłem. Też ciągle mi dokucza kolano. Myślę, że przy dobrej pogodzie 5 dni wystarczy na pokonanie tej trasy. Można spać w namiocie. Ale także w schroniskach i schronach. Np. Comapedrosa, Baiau, Valferrera, Baborte. Gorzej dalej. W okolicach Soulcem raczej nie ma. Trzeba by troszkę zmodyfikować trasę. W Andorze jest dużo darmowych schronisk. Ciężko z jedzeniem. Właściwie to nie ma gdzie uzupełnić zapasów. Jedyne schronisko gdzie można coś zjeść to Valferrera. Comaperosa jest ze 3h po starcie z Arnisal.

RELACJA Z TREKKINGU – zobacz

Mapka i profil trasy: