Stoh i Poludnovy Grun

Trasa na szczyt Stoh i Poludniovy Grun w Masywie Małej Fatry na Słowacji.

Początek trasy w Stefanovej. Parking płatny 2 euro. Najprościej było by pójść bezpośrednio na przełęcz Medziholie, pomiędzy szczytami Velky Rozsutec i Stoh. Ponieważ w czerwcu schodziłem tędy do Stefanovej, wiedziałem że to nudna trasa. Postanowiłem pójść naokoło. I to bardzo. Piękna pogoda, piękna jesień wiec po co się śpieszyć! Moja mapa Małej Fatry ma 20 lat. Troszkę się pozmieniało od tego czasu. W przebiegu szlaków też. Ze Stefanovej ruszyłem do Hut. Tak jak na mojej mapie. Omijając Horne Diery. Nie chciałem iść przez Diery. Niedziela, dużo ludzi wyruszyło już na szlak.

Maly i Velky Rozsutec oraz po prawej Stoh
Maly i Velky Rozsutec oraz po prawej Stoh

Miałem problem ze znalezieniem szlaku. Chyba już go nie ma!  Nie ma drogowskazu na Huty. Myślę, że inaczej biegnie to obejście (bo później doszedłem na nowe oznakowanie biegnące gdzieś z dołu). Na szczęście pozostałości starego oznakowania są także ruszyłem do Hut. Asfalt kończy się nagle. Dalej skrajem lasu i w las. Raczej na czuja bo znaków nie ma. Troszkę już zwątpiłem czy aby na pewno idę dobrze. Jakaś stara ścieżka niby jest. Już miałem zawrócić gdy spostrzegłem charakterystyczny drogowskaz.  Rozdroże. Napis Huty. Lecz w którą stronę iść dalej – nie wiadomo. Poszedłem tak jak wydawało mi się, że dobrze. Jest dość wyraźna ścieżka. Trawers w lesie i dochodzę do oznakowań. Idą z dołu. O, jest dobrze! Znaki prowadzą tam gdzie kończą się Horne Diery. Byłem już tutaj w czerwcu.

Dalej na przełęcz Medzirozsutce. Przez Tesna Rizna czyli czwarte Janosikowe Diery. Wszystkie cztery przeszedłem w czerwcu. Nie chciało mi się za bardzo przedzierać przez wąwóz więc poszedłem obejściem. Nie ma go na mojej mapie ale są znaki! Trochę nuda. Las. Za to ładne kolorki. Właściwie to myślałem, że wyjdę na polanie przed przełęczą. Nawet chciałem bo ładny stamtąd widok na oba Rozsutce. Okazało się jednak, że wyjście jest wyżej, nieopodal Sedla Medzirozsutce, pomiędzy dwoma szczytami. Ładne miejsce.

Maly Rozsutec z przełęczy Sedlo Medzirozsutce
Maly Rozsutec z przełęczy Sedlo Medzirozsutce

Z przełęczy można wejść na Maly Rozsutec lub Velky Rozsutec. Na Velkym byłem w czerwcu, wchodząc właśnie stąd. Dziś trawersuję szczyt do przełęczy Sedlo Medziholie.  Mniej więcej połowa trasy przez las, zboczem. Dalej otwierają się widoki. No ładnie, ładnie! Kolorowo! W pobliżu przełęczy ciekawy widok na Velky Rozsutec.

Velky Rozsutec z przełęczy Sedlo Medziholie
Velky Rozsutec z przełęczy Sedlo Medziholie

Posiedziałem chwil kilka. Pora ruszać dalej. Na mój dzisiejszy cel – Stoh (1607). Przede mną 420 metrów podejścia. Początek stromy. Do tego błotnistą ścieżką w lesie. Można się zasapać. Po wyjściu z lasu na połoninę podejście nieco odpuszcza. Ba, jest nawet płaski fragment. Im wyżej tym lepsze widoki! Po płaskim odcinku końcowe podejście na  kopulasty szczyt. Widok piękny i rozległy!

Widok ze Stoha na Chleb i Velky Kryvan
Widok ze Stoha na Chleb i Velky Kryvan

Panorama 360 ze szczytu Stoh:

Wersja panoramiczna

Ze szczytu zejście na przełęcz Stohove Sedlo. Fragmentami, szczególnie w końcowym odcinku jest trudno z uwagi na błotnisty teren. Na szczęście jest młody lasek i można się przytrzymać. Z przełęczy granią w górę. Nie jest tak stromo jak przy podejściu na Stoh. Dochodzimy do małej hopki z której niestety na szczyt Poludniovy Grun jest kawałek. A wydawało się, że to już koniec! W końcu szczyt. Taki troszkę pochyły, właściwie od razy zaczyna się podejścia na następny wierzchołek – Chleb. 

Rozsutec i Stoh ze szlaku na Poludniovy Grun
Rozsutec i Stoh ze szlaku na Poludniovy Grun

Na szczycie sporo ludzi. Większa część przyszła pewnie z przełęczy za Chlebem, wjeżdżając kolejką. Ok, teraz tylko w dół. Niestety nie jest łatwo i przyjemnie. Jest bardzo stromo. Trawki a nieco niżej sporo błota. Strasznie opornie się schodzi. Szkoda, że nie maiłem kijków trekingowych, byłyby jak znalazł! No nic, powoli w dół. Co chwilę ktoś wywija orła. Po pokonywaniu błotnistego odcinka zejście do Chaty na Gruniu stokiem narciarskim. Co prawda szlak idzie jakoś bokiem ale jestem akurat po drugiej stronie, tak poprowadził mnie błotnisty szlak. Schodzę więc centralnie na Grun.

Przy Chacie na Gruniu masa ludzi. Niedziela, piękna pogoda. Piwko się leje kuflami! Też bym łyknął lecz czeka mnie jeszcze powrót do Wrocławia. Z żalem odchodzę. Szlakiem, raczej nudnym do Stefanovej.

15.10.2017


Profil i mapka: