Pic Neouvielle (3091)

Nad jezioro Lac Cap de Long przyjechałem poprzedniego dnia pod wieczór. Po zjechaniu z głównej drogi zaczyna się jazda! Droga wyjątkowo górska. Wąska i mnóstwo zakrętów. Do tego skały zasłaniają i nie widać czy coś nadjeżdża z góry. Akurat była taka pora o której dużo samochodów wracało z nad jeziora Cap Long lub Aubert. No niestety, ci Francuzi nie za specjalnie się przejmowali, jadą środkiem, ścinają zakręty, no masakra. Stresujący podjazd, około 16km, na wysokość 2175m. Zapora nad Cap de Long jest na końcu drogi. Parking jest mały, spodziewałem się czegoś innego. Lecz na szczęście stało tylko kilka samochodów, z tego na noc razem z moim zostały trzy. Zanim dotrze się nad Lac Cap de Long można skręcić nad niżej położone jezioro Aubert, z nad którego standardowo wychodzi się na Pic de Neouvielle. A kilka zakrętów przed zaporą jest malutki parking u wylot Val de Estarange. Lac Cap de Long jest duże, nawet bardzo jak na górskie jeziora. Otaczają go wysokie szczyty z Pic de Neouvielle.

Właściwie to szczyt jest na wyciągnięcie ręki. Jednak wejście od tej strony (czyli od południa) jest bardzo trudne. Stopień trudności AD+ z IV w skale (tak na marginesie według „Pirineos guia de los 3000m”, w której to książce jest opisanych 419 dróg wejścia na 212 szczytów ponad 3000m tylko trzy trasy są trudniejsze). Normalna droga wejścia na szczyt prowadzi od północnego -wschodu (NE).



Ruszam o 7.30. Zapowiada się piękna, bezchmurna pogoda. Według planu wejście na szczyt powinno zając mi około 3,30h. O ile nie zmylę trasy….Szlak zaczyna się na drugim końcu tamy. Pierwsze podejście prowadzi na Pas du Gat. Muszę przyznać, że nie jest wcale takie łatwe. Wąska ścieżka, duża ekspozycja i ostro pod górę. Do pokonania kilka małych kominków, trzeba pomagać sobie rękoma. Końcówka po osuwających się kamykach. Cały czas miałem piękny widok na Cap de Long a otaczające szczyty wspaniale odbijały się w jeziorze!

Pierwszy etap miałem za sobą. Kolejny to dojście do Breque de Barris (2439). Najprościej, tak by nie zmylić trasy, było by zejść w kierunku jeziora Lac du Aubert do ścieżki (lub przynajmniej kopczyków) wiodącej właśnie do Braque de Barris. Nie chciałem jednak tracić wysokości tak mozolnie zdobytej podczas podejścia na Pas du Gat. Wiedziałem, że muszę przedostać się na drugą stronę grani biegnącej do szczytu Ramougn (Crete de Barris Aubert). Grań była centralnie przede mną w odległości około 20-30 minut. Ruszyłem więc łukiem na północny-wschód starając się nie schodzić w dół. Troszkę musiałem kluczyć między głazami, płatami mokrego śniegu ale zgodnie z założeniem nie straciłem za bardzo wysokości. Nie wiem dlaczego byłem pewien, że Breque de Barris to taka wąska wyrwa w grani (brecha) dzięki której przedostanę się na druga stronę. Były takie ze dwie czy trzy miejsca lecz niestety po drugiej stronie była przepaść więc musiałem się wycofać. Nie miałem pojęcia jak przedostać się przez grań. Mało tego nie wiedziałem nawet w którą stronę muszę iść by dojść do ścieżki biegnącej od Lac Aubert. No ale od czego jest GPS!. Miałem GPS ale z uwagi na to, że zżerał szybko baterie włączałem go tylko w takich sytuacjach jak ta, w ostateczność. Tak na prawdę sam GPS jest bezużyteczny, bo co mogłem sprawdzić, pozycję i wysokość. Standardowa mapa jest nieprzydatna. Znając pirenejskie problemy w orientacji przed wyjazdem wgrałem kilkadziesiąt waypointów (niestety nie Breque de Barris) i co najważniejsze zdobyłem topograficzne mapy Pirenejów! Te mapy są super. Jest na niej zaznaczony szlak od Lac Aubert więc wyznaczyłem kurs i ruszam dalej. W dół wzdłuż grani. Breque de Barris jest na jej końcu. Zmyliła mnie nazwa, Breque….., nie jest to wyrwa w skale czy szczelina. Szkoda, że nie wiedziałem tego przed wyruszeniem na Pic de Neouvielle. No nic to. Przedostałem się na drugą stronę. Trzeba było zejść kawałek, po rumowisku z dużymi głazami. Dalej w górę, aż do szczytu po śniegu. Po drugiej stronie grani od razu wypatrzyłem grupę około 10 osób. Pewnie idą na Pic Neouvielle, pomyślałem sobie. Bardzo dobrze. Będę się ich trzymał do momentu gdy będę pewien, że już nie zmylę drogi na szczyt.

Szlak prowadzi mozolnie pod górę. Śnieg był mokry, miękki i łatwo się zapadał więc nie było komfortowo. Nachylenie jest dość duże. W sumie są dwa odcinki podejścia. Pierwszy na zachód do miejsca gdzie jest rozwidlenie, na wprost wchodzi się na Brecha Chausenque, na Pic de Neouvielle odbija się na południowy zachód, zaczynając podchodzić łukiem.

Podejście na szczyt od Breque de Barris (widok zoom z Pic Bigorre 08.07.2010)

Wariantów jest kilka, na co wskazywały ślady na śniegu, im większy łuk tym mniej stromo, choć nachylenie i tak jest duże (co szczególnie było wyraźne podczas schodzenia). Przy rozwidleniu zostawiłem francuską grupę, już wiedziałem że bez problemów z orientacją dotrę na szczyt. Pogoda była w dalszym ciągu bardzo dobra. Brak chmur i bardzo gorąco. Śnieg był praktycznie pod sam szczyt. Aby wejść na wierzchołem trzeba pokonać mały kominek a następnie po półkach skalnych. Kominek nie byłby taki trudny gdyby akurat w tym miejscu nie zalegał zlodzony płat śniegu. Trochę się namęczyłem ale dałem radę! Na szczycie jest mało miejsca i jest nierówny, poszarpany. Duże bloki skalne. 20 minut po mnie weszła wspomniana grupa Francuzów i było nas na wierzchołku 11, ledwo co się zmieściliśmy, hehe.

Widoki super! W każdym kierunku. Byłe bardzo z siebie zadowolony, że udało mi się tutaj wejść. Powrót tą samą drogą, bez przygód, choć znowu na odcinku Barris – Pas du Gat zmyliłem drogę. Zostałem na noc nad Lac de Long. Wieczorem, podobnie jak poprzedniego dnia naszły niskie chmury i nie było nic widać na 2 metry.

 

Trasa i mapka:

Lac Cap de Long (2175) – Paso du Gat (2465) – Breque de Barris (2439) – Pic de Neouvielle (3091) – Breque de Barris (2439) – Paso du Gat (2465) – Lac Cap de Long (2175)

  • Czas wejścia:3.45h/razem 7h
  • Data: 6.07.2010