Orla Perć

Dawno już chciałem przejść Orlą Perć. W końcu padło na dzień dzisiejszy. Orla Perć zaczyna się na przełęczy Zawrat. Trzeba więc zdecydować gdzie wystartować. Można nocować w schronisku Murowaniec, lub po drugiej stronie w schronisku w Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Ja wybrałem sobie inny warinat. Wyruszam z Kasprowego Wierchu. Wjazd kolejką. Bilet kupiłem wcześniej, przez internet. Na pierwszy możliwy kurs. Zakup przez internet to dobre rozwiązanie. Bilet odbiera się w osobnej kasie, praktycznie bez kolejki. Wchodzi się osobnym wejściem. Bezstresowo i szybko. Jestem na Kasprowym Wierchu. Jest 8.30

Pierwszy odcinek do Przełęczy Świnickiej na rozgrzewkę. Granią. Są krótkie podejścia. Najpierw na Beskid, a później z Przełęczy Liliowe na Skrajną Turnie, z której schodzimy na Świnicką Przełęcz. Ładnie widać Świnicę, a słonko coraz wyżej.

Zaczyna się strome podejście w kierunku Świnicy. Kamiennymi stopniami w górę. Mijamy krętym chodnikiem skalne ściany a następnie ubezpieczoną rynną. Ścieżka przekracza żeberko z niższego wierzchołka Świnicy. Następnie wzdłuż łańcuchów ponad Żlebem Blatona. Przechodzimy przez Wrótka i dalej w górę pokonując skalną grzędę wzdłuż łańcuchów. Jesteśmy pod wierzchołkiem Świnicy. Pięknie widać górną część Doliny Pięciu Stawów Polskich

Stąd na szczyt jest kilkanaście metrów. Byłem już na szczycie więc tym razem sobie daruję i idę dalej. Na przełęcz Zawrat gdzie czeka na mnie Orla Perć.Gdy pierwszy raz szedłem odcinkiem Świnica – Zawrat wydawał mi się nie taki łatwy. Ale dziś przemknąłem niczym strzała. Łatwizna. Jest kilka fragmentów ubezpieczonych łańcuchami i ze dwa kominki z łańcuchami i klamrami. Wchodzę troszkę powyżej Zawratu i robię sobie krótką przerwę przed Orlą Percią. Pustki. Kilka osób na przełęczy.

Ruszam. Pierwszy cel – Mały Kozi Wierch (2228). Szlak początkowo biegnie po prawej stronie grani. Omijamy niewielkie skałki i jesteśmy na grani. Panorama 360 zrobiona rok później przedstawia się tak:

Wersja panoramiczna

Dalej bez trudności na Mały Kozi Wierch. Widoczek ze szczytu jest piękny! Panorama 360 stopni wygląda tak:

Wersja panoramiczna

Robi wrażenie dalsza się trasy – granią:

Ze szczytu schodzimy początkowo łagodnie a następnie stromo na wąskie wcięcie Zamarzłej Przełączki Wyżniej. Ścieżka przechodzi na północną stronę grani. Do pokonania Żleb Honoratka. Schodzimy wzdłuż łańcuchów w dół. Jest dość wąsko, idziemy blisko ściany wyszukując dobre miejsca na stopy. Odcinek robi wrażenie, choć dla mnie łatwizna. Aczkolwiek może tutaj być niebezpiecznie z uwagi na długo zalegający śnieg czy lód. Dziś ani śladu tych dodatkowych trudności. Opuszczamy żleb. Trawersem poniżej skalistych grzęd Zamarzłych Czub. Dalej schodzimy uskokiem wzdłuż łańcuchów na płaskie płyty Zamarzłem Przełęczy. Krótkie zejście po płytach, trawers Zamarzłej Turni po tarasie ponad Kozią Dolinką.

Panorama 360 z Zamarzłej Przełęczy zrobiona rok później wygląda tak:

Wersja Panoramiczna

I znowu w górę na wyższy taras. Taras kończy się pionową ścianą. Trzeba zejść wąską drabinką. Dalej ciągiem łańcuchów i jesteśmy na wąskiej Koziej Przełęczy. Taka szczerba w skałach. W Pirenejach pewnie nazywała by się Brecha. Do tego miejsca spotkałem może ze dwie osoby. Na Koziej Przełęczy niestety zdecydowanie więcej. Część pewnie zmierza w Dolinę Pięciu Stawów. Ale widzę, że sporo idzie na Orlą Perć, czyli Kozi Wierch.

Z przełęczy odcinek w górę. Są łańcuchy. Niestety mały korek. Przechodzimy na północną stronę grzbietu, podchodzimy po tarasie i skalnych stopniach na grań. I na Kozie Czuby. Widok piękny:

Na Kozi Wierch już niedaleko. Trzeba jednak zejść stromym kominkiem na siodło Koziej Przełęczy Wyżnej. Wygląda to tak:

a następnie wspiąć się równie stromą ścianą:

Jeszcze kawałeczek i jestem na Kozim Wierchu (2291). Można tutaj także wejść od drugiej strony. Bez żadnych trudności. Trzeba też pamiętać, że do Koziego Wierchu Orla Perć jest jednokierunkowa, Zawrat-Kozi Wierch. Widok spod szczytu na Dolinę Pięciu Stawów Polskich jest taki:

A na drugą stronę czyli Czarny Staw Gąsienicowy taki:

Schodzę ze szczytu. Łatwy odcinek pośród niewielkich skałek. Ścieżka przekracza żleb i prawie poziomym trawersem. Pokonujemy kilka żeberek, schodzą lekko w dół po stronie Doliny Pięciu Stawów. Kolejny odcinek w górę, trochę stromo skalną rynną i jestem w rejonie Buczynowej Strażnicy. Odcinek granią, przejście na północną stronę. Schodzimy eksponowaną skalną półką na przełączkę. Teraz trzeba zejść Żlebem Kulczyńskiego. Jest niestety krucho i piarżyście. Nieprzyjemne zejście. Następnie odbijamy w prawo, trawersujemy pod skałami Czarnych Ścian i dochodzimy do skalnej półki. Wspinamy się stromym kominem, korzystając z łańcuchów. Sponad kominka trawersem i dalej na najwyższy wierzchołek Granatów – Zadni Granat (2240). Widok ze szczytu jest taki:

Z wierzchołka nieco w dół i znowu w górę na Pośredni Granat (2234). I znowu w dół i w górę i jestem na szczycie Skrajnego Granatu (2225). Panorama około 235 stopni wygląda tak:

Wersja panoramiczna

I jeszcze garść zdjęć z Granatów:

Idę dalej granią na wschód. Łatwe ścianki z łańcuchami. W dół na Granacką Przełęcz. Łańcuchy i klamry. I tak właściwie cały czas, w dół, nieco w górę. Łańcuchy i klamry. Siodełka i grań, czasem wąska ścieżka i eksponowane odcinki. Jak ktoś myśli, że po przejściu Granatów będzie już łatwo to jest w błędzie. Dopiero za Mała Buczynową Turnią można odetchnąć. Kawałeczek granią, trawersujemy trawiaste zbocze i spokojnie schodzimy na przełęcz Krzyżne. Koniec Orlej Perci. Piękna trasa! Na pewno jeszcze kiedyś się wybiorę!

Różne można znaleźć informacje o czasie przejścia. Dużo zależy od korków na trasie. Mój czas od Kasprowego Wierchu do Krzyżne to niespełna 7h wraz z odpoczynkami. Ale to jeszcze nie koniec na dziś. Muszę wrócić do Zakopanego. Z Krzyżne długie zejście. Raczej nuda. Najpierw przez kamienne pola, później kosówki. A jeszcze niżej las. Za lasem schronisko Murowaniec. I dalej do Kuźnic. Tym razem przez Dolinę Jaworzynki.

 

6.09.2013