Heas – Lac Gloriettes – Gedre

Pireneje 2019, Heas - Lac Gloriettes - Gedre
Lac Gloriettes

Noc spędziłem na wysokości 2300, na skraju wypłaszczenia. Rano niestety mgła. Tutaj chmury nieco się podnosiły lecz jasne było, że idą z dołu. No nic, ciekawe jak gruba jest warstwa chmur….

Spakowałem się i ruszam. Prawie od razu zaczyna się zejście. I od razu wchodzę w mgłę. Widoczność na kilka metrów. Ścieżka jest wyraźna. Tylko raz miałem spore wątpliwości którędy iść dalej. Miałem nadzieję, że jeszcze przez cabaną Aguila mgła ustąpi. Nic z tego. Ledwo co zauważyłem budynek. Mimo, że właściwie nie padało, miałem już mokro w butach. Gdyby nie ta mgła pewnie poszedłbym nieco w górę do cabany Aires i dalej nad Cirque Troumouse. Dziś bez sensu, nic nie widać. Nie zanosi się by mgła szybko ustąpiła. Byłem tam kiedyś, więc większego żalu nie ma.

Ruszam więc dalej w dół, do Chapelle de Heas. Nic się nie zmienia. Mgła w roli głównej. Mimo to kilka osób idzie w górę. I nie są to trekkingowcy. Dopiero pod koniec zejścia zaczyna się przejaśniać. W końcu wychodzę z chmur.

Z Heas trzeba iść niestety dalej szosą. Postanowiłem pójść nad staw Lac Gloriettes. Byłem już tam kiedyś. Była wtedy piękna pogoda. Przy samym stawie jest parking, można tutaj dojechać bez problemu samochodem. Dziś, mimo złe pogody, parking pełny. Choć ludzi za bardzo nie widać. Kilka osób. Hmm, staw jest taki sobie, zapora właściwie. Niestety chmury zasłaniają widok w kierunku Cirque Estaube.

Miałem już dość tej wilgoci. Kończyło mi się jedzenie. Schodzę więc do Gedre. Pierwszy, dość długi odcinek po płaskowyżu. Następnie w dół, lasem. Im niżej tym cieplej, pojawiło się nawet słonce. Jest niedziela, sklep w Gedre zamknięty. Ale jest knajpa. I kemping. Zostaje do jutra.

14.07.2019