Gavarnie – Bujaruelo

Pireneje 2019, Gavarnie - Bujaruelo

Rano uzupełniłem zapas jedzenia w miejscowym sklepiku. Szału nie było lecz można kupić to i owo. Postanowiłem podjechać busem do pobliskiego Gavarnie. 2 euro. Akurat jechał w miarę wcześniej, coś po 10. Szczegóły na Keolis Pyreness.

W Gavarnie oczywiście pełno ludzi. To takie miejsce które trzeba zobaczyć, chociaż raz. Nie tyle samą miejscowość, tylko przepiękny Cirque Gavarnie. Naprawdę robi wrażenie, rzekło by się Oh la la! Nie było to mój pierwszy raz w Gavarnie lecz z przyjemnością odświeżyłem sobie pamięć.

Ruszam na przełęcz Port Boucharo (2271). Do pokonania jakieś 800 metrów przewyższenia. Trzeba popatrzeć na znaki, szlak prawie od razu nieco odbija od głównej promenady w Gavarnie. Łatwo przegapić. Zaraz też jest drogowskaz, nie do końca dla mnie jasny. Niby trzeba iść prosto lecz prosto są dwie ścieżki, początkowo równoległe. Ta druga znika w lesie. Zastanawiałem się którędy iść. Poszedłem drugą, w las. Jak się później okazało obie spotykają się na płaskowyżu Plateau Bellevue.

Z uwagi na gorąc dobry wybór. Cień! Być może niższym wariantem są do razu ładne widoki na Cirque Gavarnie? Tutaj też nie jest źle, po wyjście z lasu od razu piękny widok! Dalej jeszcze kawałek podejścia i jestem na Plateau Bellevue. Piękne miejsce! Do tego cała łąka w irysach!

Posiedziałem chwil kilka i ruszam na przełęcz Boucharo. Z Plateau odrobinę w górę i nieco w dół. Następnie podejście do cabany. Krótkie. Dalej początkowo łagodnie w górę. Przełęcz właściwie widać. Zaczyna się stromo. Są kopczyki aczkolwiek dość szybko zmyliłem drogę. Za bardzo poszedłem na wprost i trochę się umęczyłem. Przełęcz jest szeroka. Dużo ludzi, można podjechać z Gavarnie prawie pod samą przełęcz. Mocno wieje.

No dobrze, teraz w dół do Bujaruelo. Jestem w Hiszpanii. Zejście jest długie. Do tego bardzo gorąco. Schodzę, schodzę i końca nie widać. Jakieś 15 lat temu szedłem już tędy :). Nie za bardzo pamiętałem widoczki. W końcu docieram do kamiennego mostku. Wygląda jak z czasów rzymskich. Dużo ludzi. Można tutaj dojechać z Torla. Kawałek dalej jest takie jakby wypłaszczenie, potok sobie płynie, dużo płaskiego miejsca. I nie ma krów. Idealne miejsca do rozbicia namiotu. Ścieżka tylko nieznacznie pnie się w górę. Takich polanek jest kilka. Przy tej „ostatniej” zostaję na noc.

15.07.2019