Boet – Baborte

Zwinąłem namiot, poczekałem aż słonko przebije się przez góry i ruszam dalej. Zmian planu. Na razie zrezygnowałem z podejścia na Port Boet i powrotu do Hiszpanii przez Port Romaset. Kierunek na dziś  – Baborte.

Od Pla Boet nieco w dół. Na drugim szutrowym parkingu odbijam w las, na szlak HRP. Ścieżka biegnie w dół, nieco nad potokiem. Las. W końcu w górę. Marny ten szlak, trzeba się przebijać przez roślinność. Las się kończy, jeszcze trochę podejścia i jestem przy kamiennej cabanie Basello. Obok piękna trawka. Fajne miejsce, na skraju urwiska. Gorąco. Idę dalej. Trzeba się przebić przez pole roślinności, jakieś krzaki, wąska ścieżynka. Oznakowanie słabe. Gdzieniegdzie na kamieniach znaki HRP. Idzie się raczej intuicyjne na wyższe piętro. Lecz nie ostatnie. Znów podejście. Na przełączkę ponad stawem Baborte. Jest tak gorąco, że nie daje się nawet chwilę odpocząć, nie ma się gdzie schować przed  słonkiem.

Widać blaszany schron. Zdaje się, że drzwi otwarte, więc ktoś jest w środku. z przełączki źlebikiem w dół, prawie nad taflę stawu. Trawers i podejście do schronu. W środku rzeczywiście ktoś śpi. Myśl sobie, a dobra, mam namiot to się rozbiję. Teren jest sprzyjający, kilkanaście stawów, jakieś pagóreczki tu i tam. Ale też dużo płaskiego. Mimo wczesnej pory zostaje.

10.07.2016